poniedziałek, 25 lipca 2016

Prolog

Moje życie nie jest proste... Mam na imię Hope... jest to słowo, którego najczęściej używam. Hope-nadzieja. Mam nadzieję na lepszą przyszłość. Mimo tego, że mam już 16 lat nikt nie traktuje mnie tak jak powinien, a zwłaszcza rodzice. Często uciekam z domu, nie chcę tu mieszkać... nie chcę znać ludzi, którzy są moimi rodzicami, przez nich tylko cierpię. Jeśli chodzi o szkołę, jeszcze do niej chodzę... nie chcę do niej chodzić. Mimo tego, że uczę się nie najgorzej ciekawscy nauczyciele działają mi na nerwy. Mam chłopaka, Evana. Nie należy on do najgrzeczniejszych i najlepiej się uczących. Jest jednym z chłopaków siejących postrach w szkole... kiedyś taki nie był... zaczęłam z nim chodzić kiedy jeszcze był normalny, wszystko zaczęło się kiedy chodziłam do niego na korki z matematyki. Potem stał się taki jaki jest teraz... i wszystko pomiędzy nami się zepsuło. Mimo tego nadal z nim jestem, mam nadzieję, że kiedyś będzie taki jak wcześniej. Koniec o moim życiu. Jestem przeciętną nastolatką. 166 cm wzrostu. Ciemne, lekko pofalowane brązowe włosy, i piwno zielone oczy. Zgrabny nos z lekkim garbem i kilka delikatnych piegów na policzkach. Mam lekko brązową karnację. Mieszkam w piętrowym domu jednorodzinnym. Mój tata pracuje jako szef działu biznesowego w banku, mama nie pracuje, dochody z pracy ojca są wystarczające aby opłacić rachunki i życzenia matki. Usiadłam na łóżku i skuliłam się. Za chwilę miał wrócić. Usłyszałam trzaskanie drzwiami. Wrócił. Zaczęłam szybciej oddychać. Usłyszałam dzwięk wchodzenia po schodach. Był to dzwięk mojej katorgi, potem było już tylko gorzej. Złapałam za miękką poduszkę i zakryłam się nią. Usłyszałam jak otwiera z trzaskiem drzwi, z moich ust wydobył się cichy dzwięk. -Proszę nie...

2 komentarze: